piątek, 26 lipca 2013

CHAPTER 2 - Początek przygody

- COOOOOOO?!- zapytał z lekkim zdumieniem Grzybek. - Zaraz...... kim Pan jest?-
-..............- staruszek załamał się. - Nikt nigdy nie wie kim jestem...... <szloch> <szloch> -
- Niech pan nie płacze.... Nie chciałem źle.....- kajał się Grzybek.
- Nic się nie stało! Jak się nazywasz, młodzieńcze?-
"Ale szybko się pozbierał....." pomyślał ze zdumieniem Grzybek.
- Na-na-nazywam się Grzybosław Borowik Grzybosławski, ale wołają na mnie Grzybek. Albo dupa wołowa. Albo ciećmalina......Albo...-
"Szkoda mi go...." pomyślał Staruszek, zaś BlackWolf: "Żałosne......."
- Albo...-
- Wystarczy Grzybek!- Staruszek przerwał mu ten godny pożałowania wywód.
- Nazywam się Profesor Grzyb. Jak zapewne wiesz, jestem odpowiedzialny za oddział specjalny Liścicieli (jeśli czytaliście intro, to wiecie). -
- Oczywiście, że tak! Wiem o was wszystko! WSZYSTKO!!! -
- Cieszę się z tego. Pójdzie nam z tobą łatwiej....-
- Jak to..... łatwiej...? - teraz Grzybek poważnie się zaniepokoił. Co on mógł mieć na myśli?
 Co ktoś taki jak Prof. Grzyb mógłby od niego chcieć?
- Ano widzisz, synu..... Jesteś specjalny. A w tych czasach specjalni tak jak ty są na wagę złota. -
- Chyba wiem, o co chodzi z tym "specjalnym" (choć nie za bardzo z tym złotem....). Na pewno czytał pan o mnie w gazecie..... Albo widział pan ten reportaż o mnie w TV....... Mówili tam coś, że jestem specjalny. Albo specjalnej troski..... -
- Nie, nie, nie! Mam na myśli naprawdę specjalnego! Tak jak np. BlackWolf. -
W tej chwili przez twarz BlackWolfa przebiegł cień.
"Zawsze szanowałem Prof. Ale chyba się trochę postarzał..... Jak on może porównywać tego -podgrzybka- ze mną?" tak właśnie rozmyślał BlackWolf. Dopiero teraz zauważył, że Prof. zaprasza Grzybka do mini- grzybowego samochodzika o różowym odcieniu z napisem " kwiaciarnia wuja Rydza". BlackWolf przewrócił swoimi czarno-złotymi oczami i ruszył w pogoń za samochodem.
---
Miasto The Las City ma specyficzną budowę, z tego względu, iż mieszkające tu istoty znacznie się od siebie różnią. Jest więc to ogromny obszar, który dzieli się na trzy dzielnice. Dzielnica centralna (której część została zniszczona przez ostatni atak grzybiarzy) jest największa i najbardziej rozwinięta technologicznie.
 Jakież było zdziwienie Grzybka, kiedy Profesor zatrzymał samochód przy małej kwiaciarence. (Grzybek nie skojarzył faktu, że na samochodzie Staruszka widniała reklama tej właśnie kwiaciarni).
Profesor wyszedł z samochodu i skinął na BlackWolfa, który natychmiast pognał w inne miejsce. Grzybek podążył za Staruszkiem, który zmierzał w stronę drzwi. Kiedy je otworzył nad drzwiami zabrzmiał mały dzwoneczek, oznajmiający, iż do sklepu weszli klienci.
---
W środku Grzybek nie ujrzał jakiegoś tam wujka Rydza. Jego oczom ukazał się tłum mężczyzn ubranych w czarne garnitury i okulary przeciwsłoneczne. Choć nie było widać ich oczu, Grzybek poczuł na sobie chłód ich spojrzeń. Przeszedł po nim dreszcz. Jednak radosna twarz Prof. Grzyba dodawała mu otuchy. Staruszek rzekł:
- Truskawkowy sorbet. -
- Roger.- odpowiedział chór. Nagle z ziemi wyrosła winda.
- Łaaaaaa.........- rzekł Grzybek, pełen podziwu.
- Co nie?- odpowiedział staruszek.
Weszli do środka. Drzwi zatrzasnęły się, a winda zaczęła zjeżdżać w dół. Długo to trwało - Grzybek myślał, że nigdy się nie skończy. Tym bardziej, że w windzie leciał tandetny dżingiel. Prof. nucił w jego rytm. Potem drzwi ponownie się otworzyły. Oczom Grzybka ukazał się jeszcze bardziej niezwykły widok - jeszcze większy tłum tych samych mężczyzn, dużo dziwnych maszyn i BlackWolf z towarzyszem. Zdziwił się, co dostrzegł Prof.
- Po całym mieście rozsiane są tajne wejścia do naszej bazy. Nie martw się, niedługo poznasz  je wszystkie.-
- Ale o co chodzi?- Grzybek nie wiedział co się dzieje. Cały czas myślał, że to tylko zły sen. Wielokrotnie się szczypał na przebudzenie, jednak to nie działało.
- Nie przejmuj się tak tym. Każdy z nas przez to przechodził. - powiedział niespodziewanie, jak na to towarzystwo, miły głos.
- Miło mi cię poznać. Znasz mnie zapewne pod pseudonimem Waspman.-
W tym momencie Grzybkowi urwał się film.
---THE END OF CHAPTER 2...---

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz